|
Co się dzieje w STIPPie?
czyli w Stowarzyszeniu Techników i Profesjonalistów Polskich.
Ano, dzieje się coś. Idzie nowe. Pragnę państwu donieść, że w
zeszłym miesiącu walne zebranie Stowarzyszenia wybrało nowy zarząd w
składzie:
Tadek Czubryj - prezes,
Leszek Pach - viceprezes,
Michał Czajka - skarbnik,
Ania Paradowska - sekretarz oraz
Jurek Borowski - członek.
Tenże zarząd, po burzliwej dyskusji, przygotował niezmiernie
atrakcyjny, choć nieco odmienny od tradycyjnego, ramowy program
działania Stowarzyszeni na najbliższy rok.
Będzie doroczny „Opłatek" (10 grudnia o 7:30 w Community Centre w Mt
Waverley), będą spotkania z ciekawymi ludźmi, będą pikniki, będą
pogadanki na różne życiowe tematy (obecni i przyszli członkowie mogą
też zasugerować temat). Jak można się domyślić z nazwisk w nowym
zarządzie będzie też coś i na sportowo i na wesoło (kabaret?). Tak,
tak, będzie też o komputerach. Niżej podpisany zechce się z państwem
podzielić ostatnimi nowinami na temat np. aktualnego terroryzmu
internetowego (wirusy, konie trojanskie, robaki, szpiegi, złośliwe
reklamy, niechciana poczta, czyli spamy itd.).
Z dokładniejszym planem naszego działania zapoznamy państwa w
najliższych numerach Tygodnika.
A tymczasem kilka słów o ostatnim i niezmiernie udanym spotkaniu
członków Stowarzyszenia w dniu 19 listopada 2004 na które przybyło
ponad 50 osób. Tak wielu, nawet mimo nieco spóźnionego ogłoszenia i
to tylko za pomocą poczty elektronicznej - email.
Otóż naszym gościem był Jurek Adamuszek. Polak z Montrealu, Kanada.
Krakus z pochodzenia. Jurek jest znanym w Polonii i Polsce
podróżnikiem i autorem kilku książek o jego przygodach na różnych
kontynentach świata. Po tym co nam opowiedział i pokazał
(przeźrocza) można go porównac z Fiedlerem, Kapuścińskim czy też
Budrewiczem.
Z tym, że Jurek odbył wiele podróży rowerem albo starym samochodem.
Ale jakie to były podróże! Przytoczę tylko kilka. Po jednej z nich
został nawet zapisany w Księdze Rekordów Guinessa. Był to samotny
rajd samochodowy starym Cadillakiem poprzez obie Ameryki, ponad 40
tys. kilometrów. Podczas tej podróży pokonał 23 tysiące kilometrów w
rekordowym czasie niecałe 19 dni.
Rowerem przejechał i przepłynął kajakiem ponad 2300 km przez Góry
Skaliste do Nowego Jorku. Dwukrotnie objechał Meksyk, śpiąc tam
nawet w starych grobowcach. Krakus, to oszczędny. Jako pierwszy
obcokrajowiec i bez oficjalnego zezwolenia objechał rowerem Kubę,
gdzie był w miejscach nieznanych normalnym turystom. Biednie ubrany
i na starym rowerze (aby nie wzbudzić podejrzeń kubańskich służb
bezpieczeństwa) sfotografował takie miejsca na Kubie do których
dolarowi turyści nie mają dostępu. Rozsypujące się fabryki
zbrojeniowe, wraki okrętów rosyjskich, rozpadające się domy i
pohiszpańskie zabytki, zatrute rzeki, puste półki w sklepach,
kolejki zrezygnowanych ludzi czekających na autobusy, które rzadko
przybywają, gdyż nie ma paliwa, lepianki bez prądu i zapałek, czyli
nie tą znaną nam Kubę którą wywalczył, wiedzie ku „świetlanej
przyszłości" i pokazuje światu wielki Fidel C. O tej kubańkiej
przygodzie Jurek pokazał nam ponad 140 przeźroczy.
Nasz gość zwiedził też RPA, Namibię, Zimbabwe, Zambię i Botswanę w
Afryce. Był również na kanadyjskiej Arktyce.. Zdobył najwyższe
wulkany w ekwadorskich Andach (ponad 6 tys. m n.p.m.). Oczywiście
objechał też Australię jako uczestnik rajdu śladami Strzeleckiego.
Jako, że energia wciąż go rozpiera (choć to już 50-latek), to bierze
jeszcze udział w corocznych biegach maratońskich w Montrealu i
odbywa spotkania autorskie tudzież pisze reportaże czy też prowadzi
cykliczne spotkania podróżniczo-geograficzne w konsulacie RP w
Montrealu.
Dwukrotnie czestniczył w wyprawach sponsorowanych przez National
Geographic Society do źródeł Amazonki. Cudem przeżył w jednej z tych
wypraw.
Jurek jest też odkrywcą najdłuższego w świecie transkontynentalnego
połączenia wodnego biegnącego przez Amerykę Północną z Zatoki
Meksykańskiej do Morza Beauforta (prawie 11 tys. km). Odkrył również
to, że Montreal jest największym na świecie miastem-wyspą leżącym
pomiędzy rzekami i o powierzchni ponad 250 km kwadratowych.
Swoje przygody barwnie opisał w kilku książkach np. „Wyrachowane
Szaleństwo", „Kuba to nie tylko Varadero" czy też „Słonie na Olejno"
i w wielu reportażach, artykułach i wywiadach dla światowych mediów.
Kończąc ten donos o ostatnim spotkaniu Stowarzyszenia muszę
przyznać, że było to jedno z najciekawszych spotkań w ponad 50-
letniej historii Stowarzyszenia Techników i Profesjonalistów
Polskich w Melbourne. Była to pierwsza impreza zorganizowana przez
nowy Zarząd, i jej sukces napawa nas optymizmem na świetlany dalszy
rozwój tegoż Stowarzyszenia. Nie taki jednak rozwój, jak ten Kuby
pod reżymem Fidela C. który poznaliśmy z prezentacji naszego gościa
podróżnika - Jurka Adamuszka z Kanady. Jurek! Wpadnij do nas znowu.
Chcemy jeszcze posłuchać o Twoich innych niesamowitych przygodach.
Do następnego donosu.
Leszek Pach
Vice-prezes STIPPu
|
Fri Nov 19, 2004 11:28 pm
"Michael Czajka" <MC1@...>
Michael_Czajka
Offline Send Email
|